Powrót do przyszłości

Buty lubię bardzo. Będę więc, je czasem pokazywał. A co! Te co zabawniejsze, naturalnie. Na start Reebok Pump. Reebok co jakiś czas wraca do klasyków. Wraca w różnych odsłonach i kolorach. To bardzo fajne, bo serie są krótkie i unikatowe.  Jak zobaczyłem te, nie mogłem się oprzeć. Kto by się oparł? Lata młodości stanęły mi w oczach, w ustach poczułem smak gumy Turbo, a z oczu popłynęła łezka o smaku oranżady z woreczka.  Co tu dużo gadać, jestem dzieciakiem z lat 80’tych.

Continue Reading

Black is black

Czarne jest czarne, jak to mawiają. Choć zawsze lubię tę czerń czymś przełamać. Tym razem miętą, choć niektórzy mówią, że to nie mięta tylko seledyn, czy jeszcze coś innego. Dużo różnych tkanin, ale dużo punktów wspólnych, na przykład w wykończeniach i krojach. Tak czy inaczej, diabeł zawsze tkwi w szczegółach.

Continue Reading

Start

No to zaczynamy. A co tam! Sam jestem w szoku. Do tej pory zajmowałem się muzyką i dźwiękiem. Dalej się, z resztą, tym zajmuję. Stwierdziłem jednak w pewnym momencie: what the hell. Czas wypłynąć na inne wody. Właśnie. Niby inne, ale chyba jednak sąsiadujące. Jakby nie patrzeć – w obu dziedzinach estetyka to podstawa.

Także….. niech się stanie blog!

Będzie okołomodowo i, jak sama nazwa wskazuje, bez spiny.

Skąd pomysł? Zauważyłem, że polskie internety, dla mnie, czyli ryczącej męskiej 30-stki, nie mają wiele do zaoferowania. Owszem, jest kilka świetnych blogów. Jednak po ich przejrzeniu ma się wrażenie, że, idąc za ich radą, pasowałoby cały swój czas i pieniądze poświęcić na swój wizerunek. Szyte na miarę garnitury i koszule, jedwabne krawaty które można zawiązać na 17 różnych sposobów, zakup obuwia za miliony monet (oczywiście niezwykle stylowego i bardzo porządnego, doskonale to rozumiem).

Niemniej, rozkmina czy dziś założyć Patek Philippe, czy może Omegę, zdaje się być obca większości polskich mężczyzn, a nawet jeśli nie jest obca – pozostaje raczej w sferze marzeń.

Dlatego właśnie powstał ten blog. Bez spiny, bez nadmiernego pedantyzmu, bez cotygodniowych wizyt u barbera. Bo chyba można nie kłuć na ulicach w oczy fatalną stylówką, jednocześnie spokojnie robiąc swoje.

Zapraszam,

Jędrek

 

Continue Reading