Minimalizm

Minimalizm nie jest moją mocną stroną. Mam skłonność do przesady w formie. Zarówno w produkcji muzyki, czym się zajmuję na co dzień, jak i w ubieraniu. Przez ostatnie lata w tej pierwszej materii staram się coraz bardziej zachować umiar, chyba zaczyna mi wychodzić. W tej drugiej to już różnie.

Jak sama nazwa wskazuje spiny nie mam, więc pozwalam sobie  dyktat serca i nastroju w tej materii. Czasem mam ochotę na istny barok, printy, kolory, tekstury, ociekanie złotem, marmury i takie tam 🙂 Wszystko w myśl słynnej maksymy „more is more” (choć mogłem coś pomieszać ;p ). Czasem jednak przytomnieje, dorośleje i się minimalizuje. Tak jak teraz na przykład.

Żeby zachować ostrość (jak to się pięknie po angielsku mówi „edge”), trzeba się zminimalizować z głową i z jakąś konkretną koncepcją. Czasem kilka dodatków dźwignie prostotę na półkę estetyki modowej, z tej a’la Mark Zuckerberg. Dobrze dobrany zegarek, czy nawet obudowa do telefonu, zrobi robotę.

Tylko wszystko z głową! Trzeba zawsze pamiętać, że jest dość cienka linia pomiędzy przeginą, a smacznym i stylowym lookiem, który zwraca uwagę, a jednak wydaje się być „effortless”.

Rzeczy na zdjęciach to m.in.:

buty K-Swis  http://www.kswiss.com/eu/

zegarek https://www.mvmtwatches.com/

oksy https://www.ajmorganeyewear.com/

torba http://vistula.pl/

 

 

Continue Reading

Moro

Moro, jak wiadomo, wraca i odchodzi – z dużą regularnością i częstotliwością. Mając zatem cokolwiek „Camo”, warto trzymać, bo za rok albo dwa będzie wielki come back i moro ponownie wróci do łask.

Osobiście mam wiele rzeczy moro, ale raczej są to sprawy klasyczne. Moim skromnym zdaniem dużo lepiej wyglądają oryginalne spodnie wojskowe „Woodlandy” w jakiejś dobrej stylizacji, niż „udawane” militarne spodnie z HM-u. Rasowo, wiarygodnie i z pazurem. Nie mówiąc już o jakości i wytrzymałości.

Tym razem jednak wpadły mi w oko raczej mało wojskowe buty, choć sam rodzaj moro to właśnie tzw. Woodland, czyli moro amerykańskie. Nie wiem, jak bardzo wtajemniczeni jesteście, ale jakbyście nie wiedzieli – każde państwo ma swój rodzaj moro. Ba! Nawet poszczególne jednostki różnią się między sobą. Trzeba więc być czujnym!

Dość unikatowe zestawienie kroju, kolorystyki i materiału od razu zaczęło do mnie szeptać: „Chłopie – kupuj”. A buty mnie raczej długo namawiać nie muszą. Tak więc te padły moim łupem bez wielkiego namysłu (chyba nawet, co budzi mój lekki niepokój, bez żadnego…).

Owe stylowe laczki wyprodukowała firma People, która jest całkiem dobrą firmą produkującą obuwie. W związku z tym kilka faktów: po pierwsze, są na prawdę porządnie zrobione. Buty w momencie robienia zdjęć mają już ze 4 miesiące i przeżyły mój wyjazd na narty, kiedy to używałem ich non stop, nie cackając się z nimi za bardzo. Wiąże się z tym jeszcze jeden fakt. Mianowicie: są ge-nial-nie wygodne. Każdy, kto jeździ na nartach albo na desce, wie, co to znaczy zdjąć po całym dniu jazdy buty narciarskie/deskowe i wejść w coś lekkiego i wygodnego. A te ważą tyle co piórko i są zrobione z hi-tech, N.A.S.A. – based, supernowoczesnej pianki (z tego co doczytałem). Serio, są wręcz dziwacznie lekkie.

Podsumowując, jak macie ochotę na nietuzinkowe, superwygodne i oryginalne trampki, to polecam wszystkim. Czyś samcem, czyś samiczką…. bo People robi buty i męskie, i damskie  Zresztą, zobacz  sam  – > https://peoplefootwear.com/

 

 

Continue Reading

Młody Papież

Młody Papież to rewelacyjny serial. Chylę czoła przed Paolo Sorrentino. Gdy pierwszy raz oglądnąłem Wielkie Piękno, zostałem kupiony od stóp do głów. Oglądałem ten film jeszcze kilka razy i za każdym razem wywołuje u mnie poruszenie, oraz iście ekstatyczne doznania estetyczne. Malarskość ujęć,  poszczególnych scen, muzyka, balansowanie pomiędzy delikatnym kiczem, a sztuką, bezapelacyjnie wysoką, Sorrentino opanował w sposób mistrzowski. Owszem, łatwo dopatrzyć się w jego filmach Felliniego, nie jest to jednak tandetna zrzyna z mistrza, a bardziej upgrade i update Jego stylu, aby działały idealnie w realiach współczesnych. Dlatego do serialu Młody Papież podszedłem entuzjastycznie, ale też z pewną obawą. Czyli tak, jak podchodzimy do rzeczy, które chcemy żeby były fajne, ale trochę strach że wcale fajne nie będą. Młody Papież fajny jest. Co tu dużo gadać. Serial pozbawiony jest może brawurowej, szybkiej akcji, ale nie o to w nim chodzi. Jest piękny na każdej płaszczyźnie, do samego końca intryguje, a główne postaci są cudownie wymyślone i zagrane. Nie ma czarno-białych charakterów, z którymi trzymamy, albo których nie lubimy od początku do końca. Wszyscy są z jednej strony bardzo ludzcy, z drugiej zaś lekko odrealnieni. Obrazki jakie serwuje nam warstwa wizualna, są po prostu cudowne. To jest chyba to, co urzekło mnie najbardziej. Wszystko jest tak cholernie ładne. Dlatego właśnie, wszystkim cholernie polecam. Ok, to była taka dygresja, bo mi się troszkę skojarzyło z dzisiejszą stylówką i dałem się ponieść. Także teraz już na temat. Bordowa, welurowa bluza z kapturem Naketano, tak milutka i gruba, że aż nie chce się jej ściągać . Pięknie mieni się w słońcu. Do tego ulubiona przeze mnie, ostatnio, bomberka Criminal Damage. No i zjechane jeansy, wbrew wszystkim bez dziur na kolanach, ale o ciekawym kroju. Miłego dnia 😉

Continue Reading

Black is black

Czarne jest czarne, jak to mawiają. Choć zawsze lubię tę czerń czymś przełamać. Tym razem miętą, choć niektórzy mówią, że to nie mięta tylko seledyn, czy jeszcze coś innego. Dużo różnych tkanin, ale dużo punktów wspólnych, na przykład w wykończeniach i krojach. Tak czy inaczej, diabeł zawsze tkwi w szczegółach.

Continue Reading

Start

No to zaczynamy. A co tam! Sam jestem w szoku. Do tej pory zajmowałem się muzyką i dźwiękiem. Dalej się, z resztą, tym zajmuję. Stwierdziłem jednak w pewnym momencie: what the hell. Czas wypłynąć na inne wody. Właśnie. Niby inne, ale chyba jednak sąsiadujące. Jakby nie patrzeć – w obu dziedzinach estetyka to podstawa.

Także….. niech się stanie blog!

Będzie okołomodowo i, jak sama nazwa wskazuje, bez spiny.

Skąd pomysł? Zauważyłem, że polskie internety, dla mnie, czyli ryczącej męskiej 30-stki, nie mają wiele do zaoferowania. Owszem, jest kilka świetnych blogów. Jednak po ich przejrzeniu ma się wrażenie, że, idąc za ich radą, pasowałoby cały swój czas i pieniądze poświęcić na swój wizerunek. Szyte na miarę garnitury i koszule, jedwabne krawaty które można zawiązać na 17 różnych sposobów, zakup obuwia za miliony monet (oczywiście niezwykle stylowego i bardzo porządnego, doskonale to rozumiem).

Niemniej, rozkmina czy dziś założyć Patek Philippe, czy może Omegę, zdaje się być obca większości polskich mężczyzn, a nawet jeśli nie jest obca – pozostaje raczej w sferze marzeń.

Dlatego właśnie powstał ten blog. Bez spiny, bez nadmiernego pedantyzmu, bez cotygodniowych wizyt u barbera. Bo chyba można nie kłuć na ulicach w oczy fatalną stylówką, jednocześnie spokojnie robiąc swoje.

Zapraszam,

Jędrek

 

Continue Reading