Minimalizm

Minimalizm nie jest moją mocną stroną. Mam skłonność do przesady w formie. Zarówno w produkcji muzyki, czym się zajmuję na co dzień, jak i w ubieraniu. Przez ostatnie lata w tej pierwszej materii staram się coraz bardziej zachować umiar, chyba zaczyna mi wychodzić. W tej drugiej to już różnie.

Jak sama nazwa wskazuje spiny nie mam, więc pozwalam sobie  dyktat serca i nastroju w tej materii. Czasem mam ochotę na istny barok, printy, kolory, tekstury, ociekanie złotem, marmury i takie tam 🙂 Wszystko w myśl słynnej maksymy „more is more” (choć mogłem coś pomieszać ;p ). Czasem jednak przytomnieje, dorośleje i się minimalizuje. Tak jak teraz na przykład.

Żeby zachować ostrość (jak to się pięknie po angielsku mówi „edge”), trzeba się zminimalizować z głową i z jakąś konkretną koncepcją. Czasem kilka dodatków dźwignie prostotę na półkę estetyki modowej, z tej a’la Mark Zuckerberg. Dobrze dobrany zegarek, czy nawet obudowa do telefonu, zrobi robotę.

Tylko wszystko z głową! Trzeba zawsze pamiętać, że jest dość cienka linia pomiędzy przeginą, a smacznym i stylowym lookiem, który zwraca uwagę, a jednak wydaje się być „effortless”.

Rzeczy na zdjęciach to m.in.:

buty K-Swis  http://www.kswiss.com/eu/

zegarek https://www.mvmtwatches.com/

oksy https://www.ajmorganeyewear.com/

torba http://vistula.pl/

 

 

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *